Me&MyBody

by Monika Mankiewicz

  • Moje 5 najważniejszych zasad szczupłej sylwetki

    Monika Mankiewicz,

    2017-11-09

    Jak wspomniałam Wam w pierwszym poście, który pojawił się na blogu, udało mi się schudnąć 10 kg! Może dla kogoś, kto schudł więcej, takie 10 kg to nic, jednak dla mnie to był ogromny wyczyn, z którego do tej pory jestem dumna 🙂 . Nie dokonałabym jednak tego oraz nie utrzymałabym efektu, gdyby nie pewne “zasady”, których staram się przestrzegać na co dzień. Przedstawiam je poniżej:

     

    1. Spożywać regularne posiłki

    Jest to dla mnie zasada nr 1, która w moim przypadku dała natychmiastowe rezultaty. Kiedyś myślałam, że im dłużej wytrzymam bez zjedzenia czegoś, tym szybciej schudnę, bo przecież w efekcie mniej zjem. Jak się pewnie domyślacie, działało to w odwrotną stronę, ponieważ jak już w końcu dopadałam się do jedzenia wieczorem, to strasznie się przejadałam, z czym mój organizm nie mógł sobie poradzić, więc w efekcie na wadze przybywało, zamiast maleć. Regularne posiłki nauczyły mnie wydzielania odpowiednich porcji, po których byłam najedzona, ale nie przejedzona. U mnie sprawdziło się jedzenie około 5 posiłków dziennie co 2-3h, jednak pamiętajcie, że jest to sprawa indywidualna i będzie głównie zależeć od długości waszego dnia i aktywności fizycznej. Co więcej, po jakimś czasie organizm przyzwyczaja się do nowego trybu i o danych porach dnia sam “woła” o jedzenie, dlatego nie musicie siedzieć z zegarkiem w ręku i tego pilnować- ma być to orientacyjna potrzeba waszego ciała, a nie jedzene na siłę. Dzięki regularnemu jedzeniu spożywamy więcej mniejszych posiłków, które nie przeciążają naszego żołądka, a które zapobiegają gwałtownym spadkom poziomu cukru we krwi, co w efekcie pomaga regulować apetyt 🙂 .

     

    2. Unikać słodyczy i przetworzonej żywnośći

    Oczywistym jest, że jedzenie regularnych posiłków nic nie da, jeśli składać się one będą ze słodyczy, fast foodów, czy gotowego (sproszkowanego, zamrożonego) jedzenia. Nie dość, że jakość takich produktów pozostawia wiele do życzenia, a ich skład chemiczny ciągnie się kilometrami, to jeszcze zawierają ogromne ilości cukrów i tłuszczu, które mogą prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotynych takich jak: otyłość, choroby serca, cukrzyca i wiele innych. Gdy poszłam na studia, zaczęłam gotować samodzielnie każdy posiłek, kupować tylko zdrowe produkty, tak aby w chwili słabości nie kusiła mnie zawartość mojej dotychczasowej “szafki na słodycze” (pewnie wiele z was ma/miało taką szafkę..). Nie mówię, że już nigdy nie macie zjeść pizzy, czekolady czy lodów, lecz postarajcie się na co dzień przygotowywać je w zdrowszej wersji, a wyłącznie raz na jakiś czas pozwolić sobie na te “niezdrowe”, jeśli dalej będziecie mieć na nie ochotę. Mogę Wam obiecać, że po pewnym czasie sami chętniej będziecie sięgać po zdrowszą wersję, jak tylko zobaczycie różnicę w reakcji Waszego organizmu 🙂 .

     

    3. Pić dużą ilość wody

    Z tym na szczęście nigdy nie miałam problemu, jednak przy treningach zwiększyłam jej ilość do około 2,5-3l dziennie. Z tego co zauważyłam wokół, najbardziej zdradliwe pod kątem utrzymania szczupłej sylwetki jest spożywanie soków, napojów gazowanych typu Cola czy Sprite itp., ponieważ po pierwsze zawierają ogromne ilości cukru i nieprzyjaznych dla naszego organizmu związków chemicznych, a po drugie – pomimo swojej kaloryczności – nie nasycają nas tak, jak normalny posiłek, a stanowią tylko tzw. “puste kalorie”, które w siebie wlewamy. Ponadto nie gaszą pragnienia, a co gorsza- sprawiają, że chce nam się jeszcze bardziej pić. Z tego względu u osób, które walczą o swoją sylwetkę, naprawdę bardzo istotne jest odstawienie takich napojów i zastąpienie ich wodą, która nie tylko poprawia trawienie, hamuje nadmierny apetyt i pozytywnie wpływa na nasz metabolizm, ale także oczyszcza organizm z toksyn oraz zapewnia większą wytrzymałość podczas treningu. Wiem, co zaraz powiecie… “Woda nie ma smaku!” Ale i tu znajdzie się rozwiązanie- spróbujcie do szklanki z wodą dodać plasterek cytryny lub pomarańczy, dolać sok wyciśnięty z ćwiartki limonki, wrzucić kilka listków mięty i ewentualnie (dla bardziej wymagających) dodać pół łyżeczki miodu- nikt mi nie powie, że powstały napój jest “bez smaku”. Można? Można 🙂 .

     

    4. Zawsze mieć przy sobie zdrową przekąskę

    Znacie sytuacje, kiedy jesteście gdzieś i nie spodziewaliście się, że tak długo Was nie będzie w domu, robicie się głodni, a w pobliżu nie ma nic zdrowego do kupienia i niestety pada na słodką bułkę lub batona, a później macie wyrzuty sumienia, bo przecież do tej pory trzymaliście dietę w 100%? Ja niestety znam, dlatego nauczyłam się nosić ze sobą cokolwiek zdrowszego, co uratowałoby mnie w takiej sytuacji. Zazwyczaj stawiam na jakiś owoc (banan syci na dłużej), domowe ciasteczka owsiane, które przygotowuje się naprawdę szybko (przepis już wkrótce!), orzechy lub ewentualnie kanapkę z żytniego chleba z dobrą gatunkowo wędliną czy serem żółtym i warzywami. Dzięki takiemu rozwiązaniu nieważne czy jesteście w szkole, pracy czy na zakupach, dacie radę utrzymać tzw. “czystą miskę” przez cały dzień 🙂 .

     

    5. Być aktywnym fizycznie

    Na myśl przychodzi mi jedno z moich ulubionych angielskich wyrażeń, a mianowicie “Last but not least”, co w tym wypadku oznaczałoby, iż to, że aktywność fizyczną umieściłam na końcu, w ogóle nie ujmuje jej wartości. Jako pasjonatka, powiadziałabym nawet, iż jest najważniejsza, jednak zdaję sobię sprawę, że nie dla każdego. Polecam jednak, aby każdy chociażby 3 razy w tygodniu poświęcił na nią czas- nieważne czy będzie to trening interwałowy bądź joga w zaciszu domowym, crossfit na siłowni, zajęcia z zumby, szybki marsz dookoła osiedla czy może basen. Ważne jest, aby przysłowiowy trening się odbył. Każdy z nas jest inny, zatem każdemu będzie się podobało coś innego. Aktywność fizyczna nie ma być naszym wrogiem, którego jak najczęściej unikamy. Ma sprawiać nam radość, której będziemy wyczekiwać. Myślę, iż w dzisiejszym świecie nie ma możliwości, żeby ktoś nie znalazł czegoś dla siebie, wystarczy tylko chcieć 🙂 .

     

    Powyższe zasady staram się stosować od 3 lat i śmiało mogę powiedzieć, iż bardzo pomagają w osiągnięciu celów sylwetkowych. To jednak nie wszystko- wpływają pozytywnie również na nasze samopoczucie, koncentrację oraz kreatywność. Bardzo zachęcam Was do wprowadzenia ich w życie, na pewno nie pożałujecie :-)! Dajcie znać w komentarzu, jakie są wasze sposoby na utrzymanie szczupłej sylwetki i co sądzicie o moich!

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Naleśniki ryżowe z twarożkiem cynamonowym

    Monika Mankiewicz,

    2017-11-06


     

       Na dobre rozpoczęcie mojej przygody z blogowaniem mam dla Was przepis na ukochane przez wszystkich naleśniki. Jednym kojarzą się z dzieciństwem i wyczekiwaniem na przygotowane przez mamę słodkości, innym z kolei z leniwymi niedzielnymi śniadaniami, kiedy w końcu można znaleźć troszkę więcej czasu na przygotowanie pysznego posiłku, dającego siły na calutki dzień.


       Moje naleśniki przedstawiam Wam oczywiście w odchudzonej “fit” postaci na bazie mąki ryżowej, z pysznym twarożkiem cynamonowym, a co najważniejsze: bez cukru, laktozy oraz glutenu! Przepis jest prosty i szybki w wykonaniu, zatem zapraszam do próbowania!

     

    Składniki na ciasto (6-7 sztuk):

    1 szklanka mąki ryżowej

    1 szklanka mleka (bez laktozy)

    1 jajko

    szczypta soli

    olej kokosowy do smażenia

     

     Składniki na twarożek:

    200g twarogu (bez laktozy)

    1 łyżeczka jogurtu (bez laktozy)

    2 płaskie łyżki miodu

    cynamon

     

    Dodatki:

    świeże owoce

    roztopiona gorzka czekolada

    powidła (bez cukru)

     

     

        Na początku łączymy składniki na ciasto i blendujemy na gładką masę. Rozgrzewamy mocno patelnię i na odrobinie oleju kokosowego smażymy placki z obu stron do zarumienienia się.

     

     

        W międzyczasie do miseczki dajemy twaróg i ugniatamy go z jogurtem przy pomocy widelca. Następnie dodajemy miód oraz cynamon i wszystko mieszamy. Obiecuję, że zapach będzie obłędny!

     

     

        Gotowe placki wypełniamy twarożkiem i składamy w kopertę. Na górę układamy ulubione owoce lub powidła i polewamy roztopioną w garnuszku z odrobiną wody gorzką czekoladę. 

     

    Smacznego !!! 

    4 odpowiedzi na “Naleśniki ryżowe z twarożkiem cynamonowym”

    1. Ola napisał(a):

      Zrobiłam dzisiaj naleśniki według Twojego przepisu 🙂 Twarożek z cynamonem, świetne połączenie! A od kiedy kupiłam mąkę ryżową, to ciągle teraz z niej robię naleśniki. 😉

    2. Ania napisał(a):

      Mmmm wygląda smakowicie ☺️

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Witam na blogu!

    Monika Mankiewicz,

    2017-11-02

    Pomysł na stworzenie bloga dotyczącego zdrowego odżywiania, sportu oraz motywacji do walki o własne marzenia chodził za mną już od dobrych kilku lat. Wszystko zaczęło się od tego, iż kiedyś moim marzeniem było skończyć studia dziennikarskie i zostać redaktorem naczelnym mojego własnego “fit” magazynu. Chciałam bowiem połączyć w jedno moje dwie, a właściwie trzy największe pasje: odwieczne zamiłowanie do aktywności fizycznej, zdrowe odżywianie oraz pisanie. Plany, jak to plany, zmieniały się w trakcie upływu lat diametralnie, co skończyło się na tym, iż obecnie jestem studentką Uniwersytetu Warszawskiego na kierunku Zarządzanie oraz ukończyłam kurs Dietetyki I stopnia w Akademii Mistrzostwa Sportowego i szykuję się na podjęcie kolejnych. Pokochałam fitness oraz treningi siłowe, a to wszystko razem zaowocowało utratą 10 znienawidzonych przeze mnie nadprogramowych kilogramów.

    Jako młoda dziewczyna próbowałam oczywiście wielu sposobów na redukcję masy ciała, poczynając od uprawiania różnych dyscyplin sportowych, a kończąc na stosowaniu diet restrykcyjnych, które (jak możecie się domyśleć) nie wpłynęły pozytywnie ani na wagę, ani na samopoczucie. W liceum przypadkiem dowiedziałam się o treningach Ewy Chodakowskiej, które od razu polubiłam ze względu na intensywność. Zauważyłam jednak, iż efekty nie były tak diametralne, jak być powinny, co sprawiło, że zdałam sobie w pełni sprawę z tego, iż  regularne ćwiczenia to tylko połowa sukcesu. Mój codzienny sposób odżywiania ani trochę nie pomagał mi w osiągnięciu mojego celu. Zaczęłam więc od prostych zmian nawyków żywieniowych, typu: eliminacja słodyczy, jedzenie o regularnych porach, picie dużej ilości wody, a kiedy rozpoczęłam studia, dodałam do tego także samodzielne przygotowywanie wszystkich posiłków od A do Z, aby znać ich skład i walory odżywcze. Przełomem okazało się dla mnie zapisanie się na siłownię, gdzie stopniowo z treningów cardio przechodziłam w treningi siłowe, które w połączeniu z interwałami dały oczekiwane od kilku lat rezultaty. Wtedy zrozumiałam, iż ciężką pracą (w tym przypadku również przyjemną) naprawdę można dokonać wielu rzeczy. Kiedy usłyszałam pierwsze pozytywne komenatarze od przyjaciół oraz rodziny dotyczące zmiany mojego wyglądu, pewność siebie oraz samoakceptacja automatycznie poszły w górę, co dało mi jeszcze więcej energii, aby stawiać nowe cele i skutecznie je osiągać.

    Jak to w życiu jednak bywa, każdy ma zarówno wzloty, jak i upadki. W moim przypadku łączy się to czasem z brakiem motywacji do dalszej walki, przechodzeniem z cheat meal’ów w cheat day’e i w ten sposób oddalanie się od wyznaczonych przeze mnie celów sylwetkowych. Jest to jednak zazwyczaj tylko chwilowe, ponieważ jak tylko zauważam, co dzieje się wtedy z moim ciałem, nastrojem i pozytywnym nastawieniem (a raczej jego brakiem) od razu wskakuję w ulubione legginsy i daję sobie taki wycisk, że gdy ledwo dyszę, jedyne o czym jestem w stanie myśleć to to, jak bardzo kocham to uczucie i jak mogłam na trochę o tym zapomnieć. Uważam jednak, że takie “doły” były, są i będą, najważniejsze jest, żeby się nie poddawać i iść naprzód.

      Dlaczego więc postanowiłam rozpocząć pisanie bloga właśnie dziś? Aby znaleźć w sobie jeszcze więcej motywacji do dalszej pracy, zwłaszcza w tym trudnym jesienno-zimowych okresie, dzielić się moją pasją z innymi, bo gdy rozmawiam z kimś na “fit” tematy, to uśmiech od ucha do ucha nie znika na długo! Zapraszam więc osoby o podobnych zainteresowaniach do lektury dalszych postów, abyśmy mogli podnosić się nawzajem na duchu w tych słabszych chwilach i zarażać innych zamiłowaniem do zdrowego trybu życia! Ze swojej strony oferuję porządną dawkę motywacji, pomysły na smaczny i zdrowy posiłek, wskazówki dietetyczne czy treningowe. Uważam, że razem zawsze lepiej i weselej, dlatego mam nadzieję, iż znajdą się osoby, które chętnie dołączą do mojej nowej przygody z blogowaniem i pomogą współtworzyć Me & Mybody ❤️❤️❤️!

     

    16 odpowiedzi na “Witam na blogu!”

    1. Paulina napisał(a):

      Monia, trafiłaś w idealny dla mnie czas z tym blogiem. Brakuje mi ostatnio pomysłów na posiłki, a momentami i motywacji do ćwiczeń. Czekam zatem na wsparcie! 😉 no i oczywiście powodzenia :*

    2. Asia napisał(a):

      Monia powodzenia w pisaniu! Świetny pomysł, czekam na więcej 🙂

    3. Madzia napisał(a):

      Świetny post i pomysł na bloga!!! Będę śledzić z zainteresowaniem. Mam nadzieję, że mnie zainspirujesz 🙂

    4. Ania napisał(a):

      Super!! Szczerze, od serca, na temat. Świetny blog! Na pewno będę zagalądać i czytać z zainteresowaniem 😀
      <3 <3

    5. Iza napisał(a):

      Świetnie! Podążaj za marzeniami i spełniaj się, na pewno będę tu zaglądać

    6. Ola napisał(a):

      To będzie świetny blog, jestem tego pewna! Widać w nim ciebie, twoją osobowość i pasję. Mnie zachęciłaś do śledzenia :)))

    7. Nati napisał(a):

      z niecierpliwością wyczekuję kolejnych postów !! ❤ ❤ ❤

    8. Ada napisał(a):

      Monia naprawde super! Bardzo mi sie podoba! Gratulije! I bede czytac na biezaco! Super ❤

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *